Nie każdy z Was wie, że Hana za wodą nie przepadała. Ze względu na traumatyczne przeżycie z czasów gdy była jeszcze szczeniakiem – wodę i kałuże omijała szerokim łukiem.
W te wakacje nastąpił przełom, którym się pochwale, bo warto. Jestem mega dumna z osiągnięć Hany. Wszystko za sprawą naszej ciężkiej pracy, powolnego pokazywania i przełamywania jej wewnętrznych barier. Zaczęliśmy od zabawy w ogrodzie wodą ze szlaucha, przebieganie przez małe kałuże, brodzenie w wodzie i wspólny spacer razem z psem po brzegu. W tym czasie nagradzanie smakami, chwalenie słowne i mamy to! Po czasie Hana zamoczyła się cała, a jej następnym samodzielnym wyzwaniem było pływanie bez gruntu.
Oficjalnie możemy powitać nowego pływającego członka rodzinny!!



















