Każdemu należy się odpoczynek i zmiana klimatu, więc na ścisk zapakowani do samochodu ruszyliśmy na działkę. Na miejscu standardowo: długie spacery po lesie, skoki do jeziora z pomostu, a w chłodniejsze dni lub wieczory większy nacisk na treningi i naukę nowych komend. Hana ćwiczyła naukę chodzenia na smyczy oraz aporty za piłką w różnych wariantach (w połączeniu z komendami – zostań, waruj, w prawo za mna), a Suzi i Jessi przypominała sobie wszystkie komendy posłuszeństwa.
Lubimy spędzać czas bez codziennych obowiązków, by móc więcej uwagi poświecić czworonogom. Sądzę, że dziewczyny też były zadowolone.

























